O ciszy i nicnierobieniu

DJI_0040.jpg
fot. http://www.instagram.com/_mtnoname_/ 

 

5:30. W domu zupełnie cicho i jeszcze ciemno. Chyba nie przypadkiem wstałam o tej porze, żeby napisać o tym, o czym od dawna nie udaje mi się napisać w dzień – ciszy i robieniu nic.

Kocham wstawać tak wcześnie. Kocham tę aurę jeszcze przed świtem, tę ciemność, choć pamiętam, że kiedyś nieprawdopodobnie mnie dołowała. Trzeba było setek (yhmm..niektóre mamy zrozumieją) nocy na nogach, żeby moja interpretacja ciemności zniknęła bez śladu.

Cisza i robienie nic to moi najwięksi przyjaciele.

Nigdy nie rozumiałam, dlaczego nicnierobienie jest przez ludzi tak źle widziane. Można by pomyśleć, że chodzi o zbyt duże dawki, ale z moich obserwacji wynika coś innego, o czym napiszę poniżej. Ja na przykład czuję, że to właśnie ono jest najbardziej wartościową częścią dnia. Bez niego trudno o odpoczynek, regenerację czy prawdziwie twórcze myślenie. Pamiętam jak w dzieciństwie często siadałam na oknie i godzinami patrzyłam w “moje niebo”. Było tak blisko, takie piękne i zawsze mnie inspirowało. I tylko odpowiednia ilość nicnierobienia w ciszy sprawiała, że przychodziło natchnienie do pisania – taki niesamowity stan głębokiego zanurzenia w miejscu, w którym byłam, i połączenia ze wszystkim, co znajdywało się wokół mnie. Plus uczucie nieograniczonych możliwości.

Uwielbiam ludzi. Każdy wydaje mi się niezwykły, niepowtarzalny, inny, inspirujący. A jednocześnie kocham też być sama. Jako że mam dwójkę małych dzieci, najbardziej łaknę tego drugiego, a to z kolei wiąże się w dużej mierze z ciszą. I teraz moja refleksja nad tym, co ostatnio zwraca moją uwagę.

My, ludzie, bezustannie mówimy, zupełnie jakbyśmy nie mogli przestać. I nie zrozumcie mnie źle, ja też mówię, z przyjemnością prowadzę długie rozmowy i lubię tę wymianę. Wszyscy chcemy się przecież czymś podzielić, to jasne. Ale nie chodzi mi tu o sytuacje, w których mamy wiele do powiedzenia. Chodzi o to, że człowiek często ucieka od ciszy, która wydaje mi się piękna i naturalna nawet w towarzystwie. Nie musimy mówić za wszelką cenę, tylko po to, żeby przypadkiem nie było cicho, żeby było ciekawie. Przebywanie z drugą osobą nie musi być wypełnione słowami, żeby było jakościowo dobre i pełne sensu. Czasami sobie myślę, że chciałabym spędzić z kimś czas, ale gdybyśmy mogli też trochę pomilczeć. Skakanie z tematu na temat, kiedy widzę, że rozmówcy w zasadzie tu ze mną nie ma, sprawia, że mam ochotę dyskretnie schować się za drzewem 🙂

Przeczytałam ostatnio bardzo mądrą radę: “Kiedy chcesz coś powiedzieć, zapytaj siebie: 1.Czy to konieczne? 2. Czy to prawda? 3. Czy to uprzejme?”. Wiem, że stojąc przed osobą, która nas o coś pyta, nie będziemy powolutku przechodzić przez te pytania, bo rozmówca stwierdzi, że oczadzieliśmy. Chodzi mi raczej o przemyślenie i przyjrzenie się, jak to jest z nami w kwestii tego mówienia. Wprowadzi to trochę uważności w nasze rozmowy i kontakty z ludźmi, a przez to na pewno je wzbogaci. Zwłaszcza, że już dawno sama u siebie zauważyłam, że mówienie, które nie wypływa z autentycznej potrzeby, jest bardzo dużą stratą energii. Bezustanne gadanie albo gadanie wynikające z zażenowania męczy. Często jest tak, że jesteśmy w pięknym miejscu, a nasza nieobecna głowa stwarza za pomocą słów miliony wizji, przywołuje coś, co było wczoraj, echa zmartwień i sytuacji, które zasłaniają nam widok na wodę/chmury/dziecko przed nami nie gorzej niż kurtyna. I tak idziemy jakby z pudłem na głowie, nie widząc tego, co wokół nas, i słysząc tylko swój własny, wcale nie kojący głos.

Mnóstwo w tej kwestii mogą nauczyć nas dzieci, które zwykle są zanurzone w chwili teraźniejszej po uszy i potrafią docenić i wykorzystać to, co akurat mają przed sobą. Są  przez to świeże, otwarte i wszystko sprawia im radość. Wiem, wiem, wszyscy  chcielibyśmy umieć być jak one, tylko nie wiemy jak to zrobić. Myślę, że zdanie się na własne zmysły, przyjrzenie temu, co wokół, usłyszenie dźwięków, które nas otaczają, czy chwila ciszy bardzo nam w tym pomogą.

I na koniec coś dla tych, którzy powiedzą: cisza i nicnierobienie, dobre sobie, kiedy wokół dzieci biegają jak diabły tasmańskie. Wiem dobrze, że to są towary deficytowe w świecie rodziców, mam dwójkę z Tasmanii i nie jestem teoretykiem:) Do niedawna zasuwałam jak koń Bokser u Orwella, myśląc “będę robić więcej”,  i wydawało mi się, że nie mam dostępu ani do ciszy, ani do nicnierobienia. Ale ku mojemu zdumieniu okazało się, że nie jest tak, że to rzeczywistość nie daje mi wytchnienia, tylko że to po pierwsze ja nie daję go sama sobie. Kiedy to odkryłam  (po 5 latach bez odpoczynku, 2 latach niespania, ponad roku spędzonym na chorowaniu z dziećmi w czterech ścianach – czasami sporo musimy przejść, zanim nam kliknie), nagle okazało się, że kawałek ciszy i nicnierobienia mogę sobie przyznać w ciągu dnia nawet kilka pięknych razy. Owszem, często lepiej zamknąć oczy, przechodząc przez dom, ale cóż… Sprawdziłam, że uczucie bycia wyczerpanym do cna w czystym domu, z dziećmi dostającymi kota z nudów, nie jest wiele warte. Odwracam więc wzrok od bałaganu i siadam z herbatą, oddycham, zamykam oczy i zauważam, że nie widzę swojego ciała, ale teraz za to je czuję.

Kiedyś napisałam taki wiersz. Miał tytuł “Światy większe i światy mniejsze”. Lub nie miał wcale takiego tytułu, ale właśnie o nich opowiadał (szukam go od dłuższego czasu). Zawsze fascynowało mnie to, że nawet kiedy głowa jest pełna myśli i zmartwień, wokół mnie jest mnóstwo przedmiotów i faktur, w których świecie mój problem nie istnieje. Nawet gdy wszystko wali mi  się na głowę, splot nici w tkaninie, czajnik czy roślina na oknie nie są w stanie potraktować poważnie tego, co tak bardzo zakłóca mój spokój. Pożyczam go w ten sposób od moich przyjaciół, którzy uparcie i pogodnie milczą.

Robi się jasno… W tym świeżo wyklutym dniu życzę sobie i Wam odpoczynku w kojącej, ciepłej, przyjaznej ciszy, na zewnątrz, ale przede wszystkim wewnątrz.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s